Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień2 - 0
- 2026, Marzec2 - 1
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Sierpień1 - 0
- 2025, Luty1 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień3 - 1
- 2024, Czerwiec6 - 3
- 2024, Maj4 - 2
- 2024, Kwiecień7 - 4
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 2
- 2023, Listopad1 - 1
- 2023, Październik4 - 2
- 2023, Lipiec6 - 3
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj2 - 0
- 2022, Listopad2 - 3
- 2022, Październik3 - 0
- 2022, Sierpień2 - 0
- 2022, Lipiec3 - 0
- 2022, Czerwiec8 - 2
- 2022, Maj6 - 2
- 2022, Kwiecień2 - 3
- 2022, Marzec5 - 2
- 2020, Czerwiec3 - 0
- 2020, Maj5 - 10
- 2019, Grudzień1 - 2
- 2019, Listopad3 - 0
- 2019, Październik1 - 0
- 2019, Wrzesień3 - 2
- 2019, Sierpień4 - 0
- 2019, Lipiec10 - 5
- 2019, Czerwiec20 - 18
- 2019, Maj8 - 9
- 2019, Kwiecień3 - 8
- 2019, Luty4 - 8
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień2 - 1
- 2018, Listopad2 - 4
- 2018, Październik9 - 40
- 2018, Wrzesień9 - 19
- 2018, Sierpień14 - 15
- 2018, Lipiec13 - 22
- 2018, Czerwiec10 - 16
- 2018, Maj13 - 27
- 2018, Kwiecień7 - 7
- 2018, Marzec2 - 5
- 2018, Luty6 - 18
- 2018, Styczeń2 - 4
- 2017, Grudzień6 - 3
- 2017, Listopad5 - 10
- 2017, Październik3 - 0
- 2017, Wrzesień5 - 9
- 2017, Sierpień7 - 5
- 2017, Lipiec8 - 6
- 2017, Czerwiec14 - 14
- 2017, Maj11 - 4
- 2017, Kwiecień10 - 9
- 2017, Marzec9 - 4
- 2017, Luty1 - 2
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Grudzień2 - 0
- 2016, Listopad5 - 7
- 2016, Październik3 - 4
- 2016, Wrzesień6 - 6
- 2016, Sierpień8 - 7
- 2016, Lipiec13 - 13
- 2016, Czerwiec17 - 36
- 2016, Maj10 - 18
- 2016, Kwiecień8 - 16
- 2016, Marzec4 - 8
- 2016, Luty2 - 2
- 2016, Styczeń1 - 3
- 2015, Październik5 - 9
- 2015, Wrzesień10 - 18
- 2015, Sierpień7 - 12
- 2015, Lipiec7 - 13
- 2015, Czerwiec16 - 27
- 2015, Maj10 - 42
- 2015, Kwiecień7 - 25
- 2015, Marzec6 - 13
- 2015, Luty5 - 31
- 2015, Styczeń5 - 18
- 2014, Grudzień4 - 8
- 2014, Listopad6 - 10
- 2014, Październik6 - 23
- 2014, Wrzesień11 - 34
- 2014, Sierpień16 - 11
- DST 40.50km
- Czas 02:27
- VAVG 16.53km/h
- VMAX 27.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Na herbatkę do Bratówki
Sobota, 22 listopada 2014 · dodano: 22.11.2014 | Komentarze 2
Trasa: do Bolesławca , krótka wizyta u Bratówki ,gorąca herbata , chwila rozmowy i z powrotem, przez Kruszyn i Łaziska. Mimo chłodu bardzo satysfakcjonująca jazda ,prawie dwa tygodnie bez roweru zrobiło swoje. I to przyjemne zmęczenie po powrocie do domu ... Kategoria wycieczki rowerowe, 30- 49 km
- DST 70.80km
- Czas 04:14
- VAVG 16.72km/h
- VMAX 30.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Wizyta w Uroczysku
Wtorek, 11 listopada 2014 · dodano: 11.11.2014 | Komentarze 2
Ranek , 9.30 wyjazd z Raciborowic .Kierujemy się z nahtah na Tomaszów Bolesławiecki ,tam jesteśmy umówieni z TomSawyer na wspólna wycieczkę do Osłej .Jedziemy na Szczytnicę, tam skręcamy w lewo ,mijamy osiedle poradzieckie, autostradę,lotnisko. Przy skręcie na Osłą ,zmieniamy zdanie i naszym celem jest teraz Gromadka. Z Gromadki jedziemy na Modłą wzdłuż lasu przypominającego stare uroczysko ,a może wprost odwrotnie, stare bagna, z których za chwile wyłonią się pradawni mieszkańcy tych podmokłych zapomnianych terenów, takich jak ,strzygi ,topielce i im podobni .W Modłej zauważamy ciekawy obiekt ,brama do... niestety zamknięta ,z tabliczka zakaz wstępu . Miejscowe dzieciaczki, ubawieni widokiem niecodziennego roweru ,jakim przyjechał Nahtah, udzielają nam informacji ,że teren prywatny, że nie wolno tam wchodzić.
Jedziemy dalej ,Tomek obiecuje nam ciekawy park. Dojeżdżamy do centrum ,na przeciwko kościoła ,po drugiej stronie ulicy, znów brama,tym razem otwarta... kiedyś tu stał renesansowy pałac ,teraz zostały tylko bramy i resztki z zabudowań folwarcznych,

pilnie strzeżone przez groźnego osobnika...

Informacji o danych obiektach oraz podworskim parku dowiadujemy się z tablicy informacyjnej

Ucieszeni jedziemy zdobywać park... a jest na co popatrzeć ,przenosimy się do bajkowego lasu ,tam obowiązkowo robimy postój ,trochę fotek ,wrzucenie coś na ruszt...

Jedziemy tą piękna aleją ,rozglądając się na boki

piękne uroczysko ,baśń...

Jedziemy dalej, wyjeżdżamy z lasu i pniemy się prosto drogą polną w... szerokie i rozległe pola, i tu nas coś tknęło ,coś jest nie tak, zawracamy ,gdzieś musieliśmy minąć drogę ,w którą mieliśmy skręcić. Jest ,trochę zarośnięta ,ale przecież jest jesień ma prawo... pchamy rowery ,przed nami widzimy ubita drogę... jakież jest nasze zdziwienie gdy okazuje się ,że jest to wielka kałuża,do złudzenia przypominająca drogę...

zawracamy...

Wracamy tą sama drogą ,przed tablicą informacyjną spotykamy Panią ,która wyjaśnia nam ,że park jest zarośnięty i nie ma szans na przejście ścieżką dydaktyczną. Jedziemy dalej drogą przez las ,Stary Łom ,Groble ,Krzywa .Skręcamy w główna i na stacje na kawę ,należy nam się ,jest wyśmienita .Siedzi i rozmawia nam się fajnie.Ale czas jechać, pomalutku kończy nam się dzień.Kierujemy się na Radziechów ,po drodze mijając żwirownię piasku...

oraz betoniarnię,

Panowie zostawiają mnie w tyle ,chyba bardzo się spieszą...

Mijamy Radziechów ,Olszanicę ,Garnczary , jeszcze chwila postoju i nasz zachwyt nad zachodzącym słońcem...

Ruszamy dalej ,w Iwinach żegnamy się z Tomkiem i każde z nas jedzie w swoim kierunku.
I znów mamy poczucie pięknie spędzonego dnia ,w świetnym towarzystwie ,w ciekawych i nowych miejscach .Znów udało nam sie odskoczyc od szarej rzeczywistości .
Kategoria Wycieczki w Towarzystwie, wycieczki rowerowe, 70-89
- DST 38.19km
- Czas 02:20
- VAVG 16.37km/h
- VMAX 39.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Bolesławca nocą ...
Niedziela, 9 listopada 2014 · dodano: 10.11.2014 | Komentarze 2
Ranek we mgle poszedł w zapomnienie ,a my czuliśmy niedosyt ,przecież mieliśmy więcej pojeździć. Niezdecydowanie z mojej strony i perfidne podpuszczanie mojego kochanego męża ,co miałam robić??? Jadę !!! Jeszcze telefony do Kolegów TomSawyer i n1cram ,może będą chętni na nocną przejażdżkę . Chęci są ,gorzej z możliwościami. Przebieramy się i wychodzimy ,w miedzy czasie informacja od Roberta ,dołączy do nas w Bolesławcu. Wyruszamy i jedziemy , o dziwo jest cieplej niż w przed południem. W czasie drogi dwa razy się przebieram . Wioski pięknie oświetlone ,gorzej miedzy nim, jest bardzo ciemno, dobrze ,że mamy odpowiednie oświetlenie.Po 40 min dojeżdżamy do Bolesławca ,tam czeka już na nas Robert .Jak przystało na gospodarza ,oprowadza nas po swoich włościach. A jest co oglądać Bolesławiec nocą jest niesamowity . Wjeżdżamy do Rynku ,kamieniczki mienią się we wszystkich kolorach



Podjeżdżamy pod kino Orzeł ,nie miałam zielonego pojęcia ,że tak pięknie jest oświetlony ten obiekt . Darek pod urokiem kina sam wciela się w Orła ,tworząc jedność .

przechodzimy dalej do parku, podziwiamy mury obronne ,tu Znak Polski Walczącej z pamiątkową tablicą...

XIX-wieczna pogodynka. kiedyś pełniła funkcję stacji meteorologicznej.


Tu Robert zauważa ,że ma spuszczone koło u roweru ,z dalszej jazdy nić,odprowadzamy Go pięknie oświetlonymi alejkami ,podziwiając grę świateł ...

Chwila rozmowy i żegnamy się z Kolegą ,który jeszcze na pożegnanie kieruje nas w miejsca,które warto zobaczyć .
Ruszamy dalej ,za chwilę znów podziwiamy ,ogród tarasowy w całej okazałości...

widok na mury obronne...

Jedziemy dalej przed, nami największa atrakcja Bolesławca -Wiadukt...

Teraz już tylko obwodnicą do ronda i do domu .Mimo ze miałam dość duży dylemat ,jechać ,czy nie jechać (nie do końca lubię nocną jazdę ) uważam ,że był to naprawdę bardzo trafiony pomysł pod każdym względem .
Kategoria Wycieczki w Towarzystwie, wycieczki rowerowe, 30- 49 km
- DST 32.95km
- Czas 02:07
- VAVG 15.57km/h
- HRmax 29 ( 16%)
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
We mgle...
Niedziela, 9 listopada 2014 · dodano: 10.11.2014 | Komentarze 2
Dzień ponury i mglisty , chociaż gdzie nie gdzie zaczęło przebijać się słońce zza mgły ,i to nam dało nadzieję ,że jednak coś z tego dnia będzie. Przebraliśmy się w ciuszki i na rowery . Jeszcze na pożegnanie słowa sąsiada "gdzie wy w taką wietrzną pogodę się wybieracie " Po obietnicy ,że tylko z wiatrem będziemy jechać ,wyruszyliśmy . Raciborowice , Iwiny ,przed nami Lubków ze swoim pałacem w tle... i wiewiórką ,która przebiegła nam prawie pod nogami i czmychnęła ,gdzieś wysoko na drzewo(nie udało mi się jej niestety uwiecznić)
I dalsza droga w stronę Tomaszowa Bol., mgła cały czas trzyma...

W Tomaszowie postój przy kompleksie pałacowym,

jeszcze nie tak dawno tam przecież mieszkali ludzie...

a teraz straszy swoimi pustymi oczodołami...

Jedziemy dalej ,mgła robi się coraz większa . Mijamy przejazd kolejowy w Szczytnicy

I teraz już ciągle pod wiatr . Przed Wilczym Lasem skręcamy w prawo i jedziemy chwilę główna ,a następnie w lewo, w kierunku Lubkowa. Za kolonią postój , las mnie przyciąga...


Jedziemy dalej ,wjeżdżamy w Lubków i zatrzymujemy się na chwilę przy pomniku ,znanym jeszcze z dzieciństwa ,ale nigdy nie oglądanym z tak bliska . Pomnik a na nim, nazwiska i daty ,każda inna, z przełomu lat 1914 - 1918 r, jaka jego historia,
nie wiem..
.

Jeszcze chwila i dojeżdżamy do domu ,Raciborowice witają nas nieśmiało wyglądającym znad mgieł słoneczkiem ,gdzie było wcześniej !!!
Kategoria wycieczki rowerowe, 30- 49 km
- DST 90.90km
- Czas 05:07
- VAVG 17.77km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Pławnej po raz drugi
Niedziela, 2 listopada 2014 · dodano: 02.11.2014 | Komentarze 0
Już z samego ranka pogoda pokazała nam swoje najlepsze oblicze, Grodziec na wschodzie błyszczał niczym gwiazda
Spakowani wyruszyliśmy na przeciw temu pięknemu dniu .
W Żeliszowie mieliśmy umówione spotkanie z TomSawyer ,dzisiejszym naszym towarzyszem podróży. Lecz zanim do tego doszło, spotkaliśmy (po raz drugi) człowieka z kolumnami na rowerze ,tym razem nie wytrzymałam i uwieczniłam rower na fotce.

W Jaroszewicach dołączył do nas Tomek i wspólnie rozpoczęliśmy naszą podróż .Jazda wyśmienita ,pogoda nam dopisała.

Ruchu na drodze praktycznie zero (fakt ,że jechaliśmy boczniówkami zrobił swoje) Przemierzyliśmy Suszki ,Włodzice ,Rakowice .W Lwówku chwila postoju ,doładowanie energii.

Nie mogłam się oprzeć ,taki piękny widok, okna w najpiękniejszych kolorach jesieni

A z Lwówka po drodze świetne widoki na Szwajcarię Lwówecką

i przyjemność do entej potęgi ,do Pławnej droga rowerowa.Żyć, nie umierać ,można jechać w nieskończoność ...ale my do Pławnej.

A tam do Galerii ...

...strzeżonej przez groźnego osobnika,

...na pierogi ,a cóż by mogło być innego...

...i kawę .Podanej w filiżance którą własnoręcznie wymalowałam

Rozleniwiło nas to dokładnie ,Tomek mało nam nie usnął .Darek żeby rozbudzić Kolegę ,wyciągnął Go na Drogę Krzyżową .Od razu na górę (ja tym razem zostałam przy rowerach) do ołtarza . A później (w odwrotnej kolejności ) ,wzdłuż stacji serpentynką na dół. Wsiedliśmy na rowery i znowu w trasę ,Chcieliśmy wracać tą samą trasą ,ale doszliśmy do wniosku, że przecież są jeszcze inne drogi ,więc dlaczego by nie skorzystać.Ruszyliśmy na Ocice ,a później na Mierzwin , następnie drogą leśną na Bolesławiec. Tam obwodnicą przez miasto , Tomek odprowadził nas jeszcze do ronda przy wyjeździe na Kruszyn i tam się pożegnaliśmy, z obietnicą na kolejne wspólne wyprawy. Minęliśmy Kruszyn ,Łaziska , w Warcie Bolesławieckiej zaopatrzyliśmy się w świeżutki chleb .Po drodze minęliśmy się jeszcze z n1cram ,(też mógł być naszym towarzyszem podróży ) i przed wieczorem udało nam się wrócić do domu .Świetna wyprawa ,dająca dużo satysfakcji ,taka odskocznia od codzienności ,jeszcze do tego przy takiej pogodzie. Chyba wszyscy tego potrzebowaliśmy ...
Kategoria Wycieczki w Towarzystwie, wycieczki rowerowe, 90-99
- DST 42.17km
- Czas 02:28
- VAVG 17.10km/h
- HRmax 37 ( 20%)
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed siebie w słoneczny dzień
Niedziela, 26 października 2014 · dodano: 28.10.2014 | Komentarze 3
I znów piękna pogoda zaprasza na przejażdżkę . Obiad zrobiony wcześniej ,na rowerki i w drogę . Przez Iwiny, Lubków na Wilczy Las, skręt w lewo i na Szczytnicę ,(lubię tę trasę ,miłe wspomnienia z dzieciństwa ). tam zbaczamy na chwilę na stawy strażackie ,zobaczyć co się zmieniło od naszych ostatnich odwiedzin. Przedtem byliśmy w środku lata teraz piękna jesień. Chwila obcowania z naturą i jedziemy dalej . Ze Szczytnicy na Kraśnik a następnie Kruszyn i tu Darkowi przypomniały się pomniki ,stare prawie zapomniane pomniki pamiętające dawne czasy. Pokazał i przedstawił przy każdym pomnikiem krótką historię ,to także jego historia ,jego dzieciństwo i dorastanie.I znów chwila zadumy. Następnie do Łazisk ,a później drogą główną przez Wartę Bol ,Iwiny ,do domu . Tam obiad ,zbiórka Rodzinki i na kawę do Teściów, tym razem już samochodem.
Staw strażacki w Szczytnicy...

Jesień...

...i jej wszędobylskie kolory...

Staw w kruszynie ...a może pozostałość po stawie...

Jeden z pomników w Kruszynie...
Kategoria wycieczki rowerowe, 30- 49 km
- DST 41.37km
- Czas 02:50
- VAVG 14.60km/h
- VMAX 40.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesiennie
Sobota, 25 października 2014 · dodano: 25.10.2014 | Komentarze 2
Słoneczny dzień zapraszał do wyjścia na rowery ,oczywiście bardzo chętnie z tego skorzystaliśmy ,tym bardziej że minęło już dwa tygodnie od ostatniego wyjazdu.Wychodzimy z domu i pełni optymizmu wyruszamy przed siebie . Pogoda niesamowita ,słoneczko ,bez wiatru ,jeszcze trochę chłodno ,ale to nie jest ważne. Jedziemy przez Żeliszów, w Jaroszewicach spotykamy wesołego rowerzystę ,na bagażniku ma zamocowaną wieżę z kolumnami !!! :-D Jedziemy dalej ,a może ściślej ,prowadzę rower pod górę przy wyjeździe z Jaroszewic . Mój wysiłek jest wynagrodzony ,na szczycie górki mój licznik pokazuje stan przebytych wszystkich kilometrów ,znowu magiczna cyferka 2500 tyle mam już w tym sezonie . Skręcamy w lewo ,w polecaną nową drogę pożarową . Droga niesamowita ,pachnąca lasem i z pięknymi kolorami. Przejeżdżamy przez główną z Bolesławca i jedziemy prosto, wzdłuż strzelnicy. Cały czas jesteśmy pod wrażeniem tej pięknej trasy,oczywiście robię zdjęcia. Niestety ,w Bożejowicach droga kończy się , jedziemy jeszcze chwilę w nadziei ,na ciąg dalszy ,ale niestety...Wracamy . Z Otoku do Kraszewic tam znajdujemy dwie zapory wodne ,jeszcze ich nie widziałam ,oczywiście aparat idzie w ruch..jedziemy na Włodzice a następnie drogą gwarków na Żeliszów ,przez KAŁUŻE . Nahtah cwany ma wysoki rower zgrabnie przejeżdża przez kałuże,ja zdziwiona brodzę w kałuży !!! Jedziemy dalej w pięknym słonecznym dniu Jeszcze przy pięknej pogodzie wjeżdżamy do Raciborowic.
Piękno jesieni nas urzeka ...

Nowa droga pożarowa , szkoda ,ze tylko do Bożejowic...

Kraszewice...

Aparat fotograficzny cały czas w użyciu...

Druga tama w Kraszewicach...

Następna magiczna cyferka pokonana...
Kategoria wycieczki rowerowe, 30- 49 km
- DST 11.00km
Wycieczka do Geoparku w ok Łęknicy
Niedziela, 19 października 2014 · dodano: 21.10.2014 | Komentarze 3
Planowana wycieczka rowerowa , niestety z różnych powodów nie wypaliła.Lecz nie dajemy za wygraną ,jeden telefon do Kuzynki i już wszystko wiemy .Niedziela 8.00 wyjazd. W Bolesławcu dosiada się do nas Wiola i ruszamy. Do Nowych Czapli dojeżdżamy bez problemu ,zostawiamy samochód i dalej ruszamy na pieszo Ścieżką Geoturystyczną Dawnej Kopalni Babina.Humor nam dopisuje , ludzi w pobliżu żadnych ,jesteśmy pierwsi na ścieżce .
Ruszamy przed siebie . Już za chwilę ukazuje się nam pierwsze jeziorko

Podoba nam się bardzo ale idziemy dalej. Darek stwierdza ,ze się wleczemy i nadaje tempo

Nie mając wyboru, równym,sprężnym krokiem podążamy za nim...

Aparaty trzymamy w gotowości...

Naszym oczom ukazuje się następne jeziorko ,już zaczynamy się zachwycać kolorami...

U Darka zaczynają się pojawiać pierwsze objawy zniecierpliwienia...

Bierzemy się w garść i idziemy dalej.. Naszym oczom ukazuje się niesamowity obiekt

Oczywiście wdrapujemy się na niego ...

...a tam nieziemski widok!!! Z wrażenia opadają nam szczęki ...

Aparaty idą w ruch... bardzo nam żal ,ale trzeba iść dalej...
Przed nami następny przystanek i znowu ochy i achy...

Jak przez łzy widzimy oto taki widok ,niestety to nie my...

Drogi przepiękne , wymarzone ...gdzie nasze rowery ,dlaczego ich tu nie ma!!!

I znowu niespodzianka ,góry przed nami ,Darek gotów jest mi pokazać wszystkie zakamarki tego pięknego miejsca...
Nie opieram się ... daję się prowadzić ,jak dziecko za rękę ...

Głęboko w lesie znajdujemy zapadnięty las w środku jeziora z wystającymi kikutami...

krótka sesja zdjęciowa...

...i ukazuje się nam jeziorko żelazowe...

Podążamy do kolejnego jeziorka ,ten z kolei czaruje nas swoimi kolorkami...

Następne jeziorko to już intensywne kolory zieleni...

Ostatnie przed nami i zawracamy...

Darek ma nas już dość ,idzie odkrywać Afrykę ... jak najdalej od nas...

...i zdobyć grzbiet słonia (skąd wszędzie słonie!!!)

a my w spokoju i ciszy ,cieszymy się urokami polskiej jesieni...

...po jakimś czasie wiedziony tęsknotą mąż nas dogania...

Wracamy do domu , ale po drodze zahaczamy o Przewóz i zwiedzamy wieżę...

w której zakończył swój żywot książę żagański, śmiercią głodową, zamurowany w wieży...

jeszcze krótki spacer po parku...

Szczęśliwi i pełni wrażeń docieramy do domu ,
w myśli już układając następną wyprawę w te strony ,ale tym razem z rowerami :-)

Kategoria Wycieczki piesze, Wycieczki w Towarzystwie
- DST 39.33km
- Czas 02:31
- VAVG 15.63km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Przejażdżka z Niespodzianką
Niedziela, 12 października 2014 · dodano: 13.10.2014 | Komentarze 4
Ranek mokry i ciemny ,nie sprzyjał nawet myśli o jakimkolwiek wyjeździe ,czy wyjściu z domu. Powolny obiad i kawa u Mamy . Nie jesteśmy jednak przyzwyczajeni do bezczynnego siedzenia w domu ,tym bardziej ,że za oknem w między czasie zrobiła się piękna pogoda.Szybka decyzja i już wyciągamy rowery z piwnicy. Kierunek ,Gliniak w ok Kruszyna . Mijamy Iwiny ,Lubków ,zbliżamy się do Tomaszowa ... i tu niespodzianka , z naprzeciwka ,w naszym kierunku podąża rowerzysta ,z jego zachowania wynika ,że nas kojarzy ,(robi slalomy po całej ulicy ), zastanawiamy się kto to ? Po chwili jest już przy nas ,okazuje się ,że to TomSawyer znajomy z bikestats. Krótkie zapoznanie i decyzja o wspólnej przejażdżce. Przez Tomaszów ,Kraśnik jedziemy na Gliniak ,przyjemny spokój ,paru wędkarzy na brzegu i my zatopieni w rozmowie ,przecież to takie niecodzienne spotkanie.Jedziemy dalej, nahtah nadaje kierunek ,oczywiście mylimy drogę :-D ,ale to nic przez działki dojeżdżamy do małego wiaduktu ,a następnie wpychamy rowery na obwodnicę . Jedziemy dalej ,Kruszyn, Łaziska ,przecinamy główną na Iwiny i jedziemy prosto,wzdłuż wioski ,w kierunku Jaroszewic, pokonujemy górki ,podziwiamy widoki .Pozostawiamy za sobą Żeliszów i wjeżdżamy do Raciborowic ,jeszcze na chwilę na Kamionkę ,Tomek jej nie widział . Na krzyżówce jeszcze chwila rozmowy i rozstajemy się z nadzieją na wspólne wypady w przyszłości. Miłe popołudnie, w miłym towarzystwie ,już nie tylko na blogu ,ale w realu .
Gliniak w ok Kruszyna ...

Spotkanie w realu TomSawyer i nahtah ,nasza pierwsza wspólna przejażdżka...

Nasze maszyny...

Mały wiadukt...
Kategoria 30- 49 km, wycieczki rowerowe, Wycieczki w Towarzystwie
- DST 55.84km
- Czas 04:02
- VAVG 13.84km/h
- VMAX 30.00km/h
- Sprzęt Cossack Costa Brava
- Aktywność Jazda na rowerze
Magiczne miejsca Asuan i Stawy Parowskie
Niedziela, 5 października 2014 · dodano: 13.10.2014 | Komentarze 5
Wczesnym ,mglistym, niedzielnym porankiem pakujemy rowery na samochód i ruszamy , Z Bolesławca już w pełnym składzie czyli ja ,nahtah i,n1cram, udajemy się do Kliczkowa .Tam po rozpakowaniu rowerów rozpoczynamy naszą wyprawę .Nasz cel to Asuan , zbiornik wodny w okolicach Ołoboku.Żeby nie było za nudno i za szybko skręcamy jeszcze na zaporę i zalew ,Mimo ,że zimno ,widok cudowny ,mgła otula wszystko dookoła.Po chwili opuszczamy to miejsce i ruszamy w kierunku naszego celu , przez Osiecznicę docieramy do Parowej . Pogoda nam sprzyja ,mgła opada i pokazuje się słoneczko .Nie do końca wiemy którędy jechać ,więc o drogę wypytujemy mieszkańców . Niektórzy wiedzą ,niektórzy, o dziwo,nawet nie mają pojęcia ,że takie miejsce w ogóle istnieje . Wszystko już wiemy ,wiec ruszamy dalej. Oczywiście wjeżdżamy nie w tę drogę co trzeba,ale wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.Przynajmniej mamy okazję popodziwiać Ołobok, miejscowość gdzie domy porozrzucane są po całej okolicy. Docieramy do Kuźniczego Mostu ,to tutaj jest przejście do Magicznej Krainy . Jedziemy przez lasy ,drogą wymarzona dla rowerzystów ,kierujemy się na Asuan ,trasa jest bardzo dobrze oznaczona . Docieramy do tego pięknego miejsca ,okazuje się ,że na miejscu jest ekipa ludzi pozytywnie zakręconych z leśniczym na czele .Dostajemy od nich mapki ,oraz informacje dotyczące tej pięknej okolicy. Zostawiamy rowery ,bierzemy aparaty fotograficzne w rękę i idziemy podziwiać Asuan .Jesteśmy pod wrażeniem tego urokliwego miejsca.Otrzymujemy wskazówki jak dotrzeć do żeremi bobrów ,niestety teren podmokły ,zarośnięty ,poprzecinany rowami z wodą . Przy przeskakiwaniu jednego z nich ,but zostaje mi w błocie ,dochodzimy do wniosku ,że nie będziemy ryzykować . Wracamy i tu czeka na nas niespodzianka ,podchodzi do nas Pani z blaszką jeszcze ciepłego ciasta i nas częstuje .Oczywiście nie odmawiamy i jesteśmy pod wielkim wrażeniem , gorące ciasto w samym środku lasu !!! Jeszcze kilka wskazówek od Miłośników lasu , w którym kierunku jechać i co zobaczyć i jesteśmy już w trasie . Cudowne drogi ,spokój,cisza ,lasy i polany i my troje na swoich rowerach. Trzymamy się szlaku .Dojeżdżamy do stawów hodowlanych , piękne i urokliwe , po obu stronach drogi z masą ptactwa wodnego.I tu czeka nas wielka niespodzianka ,ukazują się nam orły , piękne ,majestatyczne orły Bieliki. Cztery z nich przylatują aby nas powitać . Szczęki nam opadają ,jesteśmy w siódmym niebie ,tego się nie spodziewaliśmy .Podziwiamy ten niecodzienny widok. Jeszcze pod dużym wrażeniem jedziemy dalej ,otaczają nas piękne różnorodne lasy i kolory jesieni .Dobre humory nas nie opuszczają. Wjeżdżamy w następny staw ,ten jest ogromny ,tak jak i karpie które popisują się przed nami wyskakując wysoko ponad wodę .jak potężne muszle małż leżące na brzegu ,jak ławice małych rybek ,które płynąc malują nam fajerwerki na wodzie i wszędobylskie kolory, jaskrawe żółcie i czerwienie na tle niebieskiej wody. Trudno nam to miejsce opuszczać ,ale jedziemy dalej .Jeszcze punkt widokowy i wracamy ,powoli czas nam się kończy . Do Parowej a następnie Kliczkowa ,zahaczamy jeszcze raz o Zaporę ,pakujemy rowery i wracamy do szarej rzeczywistości... I zostaje tylko niedosyt ,ale wiemy na pewno ,jeszcze tu wrócimy , to jeszcze nie koniec...
Poranek nad zalewem w Osiecznicy był zimny i mglisty...

Kuźniczy Most ,przejście do Magicznej Krainy...

Asuan ,Ostoja wszelkiego ptactwa...

Asuan ,tam bobry mają swój raj...

A w samym środku lasu domek z serduszkiem...

Takimi drogami można jechać w nieskończoność...

Cztery... Orły Bieliki przyleciały nas powitać ,trzy pozostały nad lasem...

Wszędzie żółcie i czerwienie ,złota piękna jesień ...

Humory nam dopisywały...

Magia natury ...

To nie koniec ... my tam jeszcze wrócimy !!!
Kategoria 50-69km, wycieczki rowerowe, Wycieczki w Towarzystwie

